Aktualności
Stara strona
Dla tych, którzy są przywiązani do poprzedniej wersji mojej strony mam dobrą wiadomość. Poprzednia strona jest nadal dostępna pod adresem geoanja.manczyk.net. Jednocześniej informuję, że z czasem cała treść poprzedniej strony będzie przeniesiona na obecną.
Małopolski Konkurs Geograficzny
Uwaga uczniowie. W rozdziale o konkursach znajdziecie najnowsze informacje o tegorocznym Małopolskim Konkursie Geograficznym. Są również pytania i odpowiedzi z pierwszego etapu, który już za nami.
Powitanie
Witam na mojej stronie internetowej. Jest to nowa odsłona, która zastąpi starą, archaiczną stronę domową.
Znajdziecie tu informacie o moich podróżach, o moim hobby, a moi uczniowie znajdą tu wiele cennych informacji zarówno o przedmiotach których uczę ("geografia" oraz "edukacja dla bezpieczeństwa") jak również konkursach przedmiotowych.
Strona cały czas powstaje i brakujące rozdziały zostają wkrótce uzupełnione. Póki co zapraszam do przeglądania.
Ogród Społeczny Macierzanki
Krakowski Ogród Społeczny Macierzanki
2025 - Minął kolejny rok pracy w ogrodzie. Na stałe tradycyjnie nikt nie dołączył, ale za to mieliśmy sporą liczbę osób - przyjaciół ogrodu, którzy nam pomagali w trakcie całego sezonu. Dalej do części rekreacyjnej przybywa osób z dziećmi, które spędzają czas na naszej "zielonej" trawce. Zobaczymy jak będzie w tym roku, gdyż poźną jesienią właściciel jednej z działek zatarasował blaszanymi płotami całkowicie przejście z osiedli. Teraz trzeba chodzić nadkładając drogi. Wiosna była ciepła, więc bardzo szybko rozpoczęliśmy sezon - wraz z uczestnikami warsztatów wiosennego oczyszczania grządek i siania. Ich pomoc była nieoceniona, tym bardziej, że pomogli przewieźć na grządki kompost. Wiosną również trzeba było kilka grządek wybudować na nowo, gdyż wieloletnie drewno uległo zniszczeniu. Wiosenne plony obrodziły - sałaty i rzodkiewki było pod dostatkiem. W oczekiwaniu na więcej warzyw musiałyśmy przebudować kompostownik. tak naprawde ostatecznie okazało się że stary trzeba było całkowicie rozebrać i wybudować nowy. Zadanie kosmiczne, bo przebudowa kompostownika z... kompostem w środku. Dzięki deskom od siąsiada kończącego budowę domu, zrobiłyśmy elegancki kompostownik, a że dechy wielkie i grube, to powinien wytrzymać kilka dobrych lat. Dzięki wsparciu naszego radnego z Rady Dzielnicy udało nam się zakupić nowe sprzęty do ogrodu m.in nowa kosiarkę, bo stara już nie dawała rady. Mamy też generator, więc i mogłyśmy kupić zrębiarkę. W częściu rekreacyjnej pojawił się nowy stół, bo stary, również ze starości i warunków atmosferycznych w końcu się... złożył.
Sezon w tym roku bez ślimaków! toteż na grządkach królowały dynie i cukinie. Nasze fantastyczne szparagi kolejny rok z coraz to większą intensywnością dają plony. w tym roku nawet urodzaj kapusty miałyśmy i to kilka gatunków! Nie mówiąc już o fasolce, która zawłądnęła dwiema pergolami. W pewnym momencie nie wiedziałyśmy co robić z pomidorami, bo tyle ich było, ale potemzaatakowała je zaraza ziemniaczana. Chociaż i tak w tym roku było zdecydowanie lepiej. Takiej ilości papryki też nigdy nie miałyśmy jak w tym roku. Pod zwzględem plonów to był naprawdę dobry rok. na koniec sezonu zebrałyśmy dwie wielkie taczki dyń. Co ciekawe dyniedobrze trzymają się w blokowym garażu, patiosny na parapecie, a kalarepy na balkonie. Jest styczeń, a ja dalej korzystam z tych zapasów.
Sezon pogodowy był bardzo dobry. Daliśmy radę z wodą w mauzerach, choć omyłkowo nam dolano wody, ale udało nam się dobrze nią gospodarować i polegać przede wszystkim na deszczówce.
Nie obyło się bez incydentu... nastolatek podpalił nam zjeżdzalnię. Na szczęście został namierzony przez policję i ukarany. Szkoda tylko, że takie rzeczy dzieją się w ogrodzie. Serdecznie dziękujemy za czujne oko sąsiadów, a właściwie ich monitoring. W związku z wandalizmem w innych ogrodach na sezon 2026 myślimy o jakimś monitoringu w ogrodzie, aby jednak nie zastać w nim niemiłej niespodzianki. No i dziki... plaga dzików. Pobocza drogi do ogrodu wiosną były niczym potraktowane glebogryzarką... a to efekt dzików. Strach nam w oczy zaglądał aby nie weszły do ogrodu. Trzeba było wzmocnic zamek furtki, zrobić predłużenie do ziemi, gdyż małe warchalki wlazły dołem i zrobiły niezłą maskarę z trawnikiem. Uratowały nas w marcu dzieci z grupy harcerskiej i pomogły w ułożeniu wyrwanej trawy. Dziki to nasza największa obawa... ileż to razy nie można było albo wejść do ogrodu, albo wyjść z niego, bo cała gromada dzików urzędowała wokół kopiąc ile wlezie...
Zima w tym roku mroźna... mam nadzieję, że wymrozi ślimaki i mogłaby coś zrobić z kretami, bo dają się ostro we znaki. Pozbierasz ziemię z kopców, wracasz do pierwszego, a tam po godzinie nowy kopiec.... ale w tym roku ogród pod pierzynką śniegu, nie wilgoci i błota, więc zdecydowanie lepiej wygląda niż w ostatnich latach, więc po zimie nie powinien się "rozpadać". Byle do marca.. zacznie się wiosna i trzeba będzie zakasać rękawy do pracy :)
2024 - Jak ten czas leci 7 sezon w ogrodzie Macierzanki minął lotem błyskawicy. I tradycyjnie nikt nowy do nas nie dołączył. Zazwyczaj pojawiały się chętne osoby wiosną, ale ich zapał szybko mijał. Chociaż w tym roku było kilka osób, które pomagały nam od czasu do czasu, bo na więcej nie mogły sobie pozwolić. Pomoc ta była naprawdę nieoceniona. Natomiast w części rekreacyjnej zawsze sporo osób z dziećmi, co cieszy, bo to oznacza, że to miejsce jest naprawdę potrzebne.
Rok temu pisałam, że są plany zabudowy okolicy - faktycznie wybudowały się dwa domy. Zawsze to lepiej niż bloki.
Początek sezonu nie był dla nas łaskawy, bo okazało się, że zima była bardzo wilgotna i wiele drewnianych elementów po prostu się rozpadła. Najgorzej wyglądała kuchnia błotna, była do totalnej rozbiórki. Ale zdarzył się cud. Jeden z mieszkańców osiedli zgłosił się w "czynie społecznym", że zrobi nową! I faktycznie! Jeden dzień ogromnej pracy i pojawiła się całkiem nowiutka kuchnia błotna! Dzieci mogą dalej się w tym miejscu bawić.
Uruchomiłyśmy drugiego mauzera, ale i tak wiosną nie miałyśmy za dużo wody, bo... drugi mauzer się zapadł (grunt wilgotny i źle został posadowiony) stojąc pod kątem. Trzeba było wypuścić wodę i ustawić go na nowo, co oznaczało, że znowu będziemy borykać się z brakiem wody. I faktycznie tak było, ale na szczęście jeden transport wody otrzymałyśmy z zieleni miejskiej. Na koniec sezonu zostawiłyśmy dużo wody w mauzerach oraz dokupiłyśmy beczkę na dodatkową wodę. Mamy więc pierwszy raz zaopatrzenie w wodę na sezon jak nigdy (o ile mauzery przetrwają zimę).
W tym roku sezon upłynął pod znakiem dużych ilości sałaty. Trzeba było rozdawać! A wymyśliłyśmy sobie 3 siewy wiosenne w odstępie 2 tygodni, ale nie przewidziałyśmy, że nasiona ruszą wszystkie jednocześnie, niezależnie od tego kiedy zostały wysiane ;). Ot taki psikus. Zmontowałyśmy drugą pergolę na fasolę, którą w tym roku zdominowała tykwa! a właściwie chyba ze 25 sztuk... Ciężkie! Nadwyrężyły pergolę, więc trzeba będzie ją wiosną naprawić. Walczyłyśmy z największą ze wszystkich sezonów plagą ślimaków. Nie udało nam się wyhodować cukinii, ale dynie już tak, chociaż siałam je 4 razy. Ponadto miałam pomylone nasiona i na 2 górkach dyniowych wyrosły prawie same szare dynie.
No i nasz hit - 3 sezon szparagów z nasion i... w końcu były!!! Własne szparagi! Dawały plon od wiosny aż do lata! Zobaczymy jakie będą w kolejnym sezonie. Na płocie był ogrom winogron. Nawet wszyscy przychodzący do ogrodu nie dali rady zjeść wszystkich owoców.
W tym roku w części rekreacyjnej pojawiły się przygotowane przez nas trzy tablice edukacyjne jaki zwierzęta i owady można spotkać w ogrodzie oraz historię, tego jak powstawał ogród. W tym roku ze zlikwidowanego sklepu ogrodniczego otrzymałyśmy sporo sadzonek roślin i kilka drzewek, które w większości elegancko przyjęły się w ogrodzie.
Murarki w tym roku obudziły się z końcem marca! Niestety potem zrobiło się chłodno i szybko się zamurowały. Jesteśmy ciekawe czy kolonia nam przetrwała czy niestety nam zmarzły. W budkach lęgowych pojawiały się kilkukrotnie mioty sikorek i to w budce zawieszonej na naszym domku narzędziowym! Jakoś szczególnie tę sobie upodobały. W krzakach w okolicy ogrodu zamieszkała rodzina dzików. I to nie jest dobra wiadomość, bo ryją dojście do ogrodu. Cały rów zewnętrzny zryty, a wiosną w końcu po kilku dniach ogromnej pracy udało nam się pozbyć trzcinowiska, a potem regularnie kosić i utrzymać bardzo fajny wygląd. Co będzie w kolejnym sezonie?
Przez cały rok wpadały do nas przedszkolaki i uczniowie z klas 1-3 z pobliskiej podstawówki, aby uczyć się o roślinach uprawnych i próbowały sadzić rośliny. W ogrodzie mieliśmy też gości z innych ogrodów Krakowa, Trójmiasta, a nawet z egzotycznego Singapuru, skąd odwiedzili nas tamtejsi szefowie kuchni!
Zobaczymy co przyniesie nowy ósmy już sezon Ogrodu Macierzanki
2023 - I szósty sezon za nami. Zimowo ogród śpi, a my tylko go doglądamy. Niestety kolejny sezon nie spowodował wzrostu liczby stałych ogrodników. Pojawiały się kilkukrotnie osoby ale raczej nie do stałej współpracy. Większość woli posiedzieć w części rekreacyjnej i ma milion wymówek, albo chciałaby "wynająć" grządkę niczym ogródek działkowy... Poza tymcoraz więcej bloków dookoła :(, nawet za naszym ogrodowym płotem coś będzie się budowało, ale wynika, że będzie to zabudowa jednorodzinna i oby tak było...
Wiosna tradycyjnie minęła nam na porządkach czyli doprowadzeniu ogrodu do pięknego stanu - czyli sprzątanie połamanych gałęzi, odnawianie wszystkich sprzętów i oczywiście sianie. W marcu dokonałyśmy karkołomnej rzeczy, a mianowicie po wielu pomysłach co zrobić z naszą rozpadającą się szklarnią, ostatecznie nałożyliśmy na nią pokrowiec szklarniowy. trochę musiałyśmy pokombinować, bo pokrowiec jest na szklarnię półokrągłą, a nie kanciastą, ale jak zobaczycie na zdjęciach - udało się. Oczywiście nie bez wtopy... a mianowicie trzeba było pokrowiec naciągnąć i zakopać wzdłuż ścian szklarni. Nasz błąd polegał na tym, że zrobiłyśmy to na otwartych drzwiach szklarni i po zakopaniu zrobił się trapez i zamki szklarni nie dały się zamknąć... ale co jak co szklarnia wyglądała cały sezon super. Wiatry, śniegi już nie były straszne - części szklarni nie latały po ogrodzie i nie wpadały do środka, a drzwi jakoś przebolałyśmy... ;)
Tradycyjnie zmagaliśmy się z brakami wody, gdyż dopiero w połowie sezonu udało nam się sprawić drugi mauzer. Liczymy, że w kolejnym sezonie będzie lepiej.
Pogoda sprzyjała, choć czasem było za gorąco i w tym roku kiepsko obradzała sałata - jak widać było jej za gorąco. Sianie gęste części warzyw naprawdę pomogło przetrwać braki wody. W tym roku pierwszy raz miałyśmy nawet wyhodowane kilka kapust! Eksperymentowałyśmy w tym roku z fasolami, gdyż zapisałyśmy się do międzynarodowego projektu INCREASE - podziel się fasolą. dostałyśmy z Włoch 6 odmian - 3 tyczne i 3 karłowe - m.in kubańska, portugalską - cały sezon je doglądałyśmy robiąc im pomiary i zdjęcia oraz umieszczając nasze wyniki w specjalnej aplikacji. fasoli trochę zebrałyśmy i za rok na pewno zaczniemy ich hodowlę na nasze potrzeby "jedzeniowe". W tym roku próbowałyśmy hodować boczniaki! I nawet jeden zbiór nam wyszedł - więcej nie było, ale to chyba znowu przez zbyt wysokie temperatury.
Ten sezon minął nam pod znakiem niezliczonej ilości gatunków fasoli (aż nawet pergolę między grządkami zrobiłyśmy), plennych ogórków Atlantis, dyni muskat, groszku cukrowego i zwykłego. Szparagi drugi rok rozrastają swoje karpy korzeniowe, wiec być może w następnym sezonie pojawią się w końcu jakieś szparagi. O i wyrosła nam ogromna tykwa!
W tym roku działalność ogrodu finansowałyśmy z założonej przez nas zrzutki oraz wsparcia finansowego Rady Dzielnicy. Szczególnie cieszyłyśmy się z wpłat na zrzutce, bo to pokazało nam, że to co robimy ma sens i mieszkańcy osiedli to doceniają. Dało to nam powera do dalszego działania w ogrodzie. Na koniec sezonu z reszty funduszy dzielnicowych zakupiłyśmy rośliny do ogrodu - wiosną powinny elegancko ruszyć i dalej upiększać nam kolorami ogród.
Nasza kolonia murarek rozrosła się, gdy się obudziły okazało się, że jest ich duuużo więcej niż się spodziewałyśmy, ciekawe czy w następnym sezonie też tak będzie. w budkach lęgowych pojawiały się kilkukrotnie mioty sikorek, a w jednej gniazdo założyły szerszenie, wiec była cała akcja aby je wywieźć z ogrodu. Wiewiórka dalej kica po dębie.
Dalej przez cały rok wpadały do nas przedszkolaki, aby uczyć się o roślinach uprawnych i próbowały na swoich grządkach sadzić rośliny. Z końcem marca ogród stał się częścią warsztatów Jadalny Kraków, gdzie gościłyśmy innych zakręconych miejskich ogrodników :). W ogrodzie mieliśmy też gości zza granicy m.in z Danii, Francji, którzy odwiedzili nasz ogród w ramach wymiany międzynarodowej.
I życzymy sobie, aby nowy nadchodzący sezon było co najmniej tak dobry jak ten, który minął...
2022r - Jak ten czas leci... to już piąty sezon ogrodowy! Liczba ogrodników niestety się kurczy, a nowych nie widać, mimo że skończyła się pandemia. Nic nie dają nasze rozmowy z zaciekawionymi ludźmi, którzy najpierw są zachwyceni, ale nie chcą do nas wracać... A przecież ogród tyle nam daje!
Wiosną zabrałyśmy się za odnowę ogrodu. Jakoś stoły, kuchnia błotna, ścieżka bosych stóp zmarniały, więc zakupiłyśmy bejce, zakasałyśmy rękawy i odnowiliśmy co się dało. Pogoda w ogrodzie w sezonie dopisywała, wszystko rosło jak na drożdżach bijąc rekordy wielkości - pytanie czy to zasługa pogody, czy dosypywania kompostu. Pomidory też obrodziły i późno dopadła je choroba. Nawet wody nam w tym roku starczyło. tylko raz musiałyśmy prosić Zieleń Miejską o dostawę. Przez cały sezon służyła nam deszczówka. Oczywiście nie wszystko szło zgodnie z planem. Czasem wichury uszkadzały nam szklarnię, która właściwie ledwie już się trzyma. Niedługo trzeba będzie pomyśleć nad jej wymianą.
Zeszłoroczne gęste sianie zdawało egzamin i ślimaki miały utrudnioną działalność, ale pojawiły się dość mocno krety i prawdopodobnie nornice, które robią nam pokaźne dziury w grządkach, nawet w szklarni. Zeszły rok to była klęska z uprawą dyń, w tym roku wybrałyśmy tylko 3 gatunki i posadziłyśmy je na osobnych grządkach, żeby się nie krzyżowały, co poskutkowało całkiem dobrym wynikiem ponad 25 dyń.
Ten rok upłynął na nowych eksperymentach - m.in zasiałyśmy szparagi! ale już w trakcie doczytaliśmy, że potrzeba 3 lat, aby wydały plon. No cóż czeka nas bardzo długi eksperyment. Pojawiła się czarna rzepa, ale nie podbiła naszego podniebienia. Wyjątkowo dużo gatunków fasoli posialiśmy w ogrodzie, która dawała nam ogrom plonów do później jesieni! Pierwszy raz była też udana kapusta. No i pak choi – zasiany dwukrotnie na lato i jesień. W przyszłym roku na pewno wysiejemy go znowu. Tak samo jak najlepsze ogórki Atlantis, których plenność prawie się nie kończy. Nie nadążałyśmy z jedzeniem. Borówki, czy porzeczki też w tym roku dały nam ogrom owoców, a maliny owocowały do późnej jesieni. I mogłabym tak wymieniać dalej… ogromniaste kalarepy, brukiew, rzodkiewki, marchewki, cukinie, patisony, ziemniaki, groszki, sałaty, buraki… sezon się nie kończył.
W tym roku tradycyjnie odbywały się warsztaty dla przedszkolaków, aby przybliżyć im bioróżnorodność ogrodu. Przyjechały z wizytą dwie delegacje z ogrodów z Francji, Wielkiej Brytanii, Danii – które były zachwycone naszym miejscem. Wzięłyśmy udział w „inicjatywie lokalnej” pozyskując m.in. urządzenia edukacyjne dla dzieci, 5 drzew – grabów, rośliny kwiatowe na rabaty oraz ławki. Dalej współpracowałyśmy z „Przepisem na ogród” pisząc kolejne artykuły do tego czasopisma. Jednak ku naszej rozpaczy wiele tytułów zostało zamkniętych od nowego roku i niestety „Przepis na ogród” również. Co niestety jest dla nas poważnym utrudnieniem, gdyż honoraria za artykuły stanowiły nasz budżet choćby na naprawy, paliwo do kosiarki, ubezpieczenie ogrodu itp. Kolejny sezon jeszcze mamy zabezpieczony finansowo… nie byłyśmy rozrzutne. W połowie roku wprowadziłyśmy na próbę datki do puszki – to trudna sprawa, bo mało kto przychodzi z gotówką do ogrodu, a jeszcze musimy w nim być, aby wystawić puszkę. Myślimy o założeniu zrzutki od nowego roku, aby jakoś zbierać fundusze na prowadzenie ogrodu.
I jedna z najważniejszych spraw! Dąb Dobrodziej 17 lutego 2022 został wpisany jako pomnik przyrody, mimo tego, że niespełna dwa tygodnie przed tym właściciel działki wynajął ekipę aby znacznie przerzedzić koronę drzewa. Było to czyste barbarzyństwo, gdyż drzewo bardzo ucierpiało, po czym właściciel działki chyba nie mogąc postawić tam bloku, sprzedał go w prywatne ręce…
Mieszkańcy okolicznych bloków dalej chętnie korzystali z części rekreacyjnej, aby poleżeć na kocach, piknikować, czytać książki. Dzieci uwielbiały bawić się w kuchni błotnej, a przedszkolaki z okolicznego przedszkola próbowały uprawiać swoją grządkę. Dzika w tym roku nie ma, ale na dębie często widać wiewiórkę i całą masę ptaków.
Miejsce żyje, bo staramy się go utrzymać, nasze „ogrodowe” dzieci dalej nam w tym pomagają, siejąc, sadząc, pielęgnując i zbierając plony. A my dalej zacieśniamy nasze więzi tworząc dzięki ogrodowi lokalną społeczność, która wspiera się i pomaga sobie nie tylko w ogrodzie, ale i na co dzień. I oby to trwało jak najdłużej
2021r. - Czwarty sezon życia ogrodu. Jak ten czas leci! Nie obejrzeliśmy się i minęły 3 lata działaności ogrodu. Ten rok również nie należał do łatwych. Przez ciagnacą się pandemię do ogrodu trudno było przyciagnąć nowych ogrodników. Światełko w tunelu pojawiło się późną jesienią, mamy nadzieję, że owe nowe osoby wciągną się wiosną w pracę i zostaną na dłużej.
Pogoda w tym roku nam sprzyjała. Wody mieliśmy pod dostatkiem - nasz 1000litrowy zbiornik szybko napełniał się spływającą wodą z daszku domku na narzędzia. Jednocześnie było ciepło, więc warzywa w ogrodzie miały się dobrze, no może za wyjatkiem pomidorów, które najpierw rosły jak szalone, a potem nagle zabiła je wszystkie zaraza. Warzywa rosły też wyśmienicie dzięki zakupionemu kompostowi. Odkryłyśmy nawet, że lepiej siać nasiona bardzo gęsto, bo wtedy rosnące bujnie rośliny zakrywają podłoże i zatrzymuje to więcej wilgoci. W kolejnym sezonie bedziemy to wykorzystywać jeszcze intensywniej. Ku naszej rozpaczy sezon dyń wypadł średnio... mimo bujnego kwitnienia, dyń było dosłownie kilka. Jesienią przypadkiem dowiedziałam się dlaczego. Nie wolno siać na jednym poletku kilku gatunków dyń, bo wtedy krzyżują się ze sobą i nic z tego nie wychodzi. W kolejnym sezonie spróbujemy tylko z 2-3 gatnkami posadzonymi w różnych miejscach ogrodu. Dodatkowo nie bedziemy tworzyc sadzonek w domu tylko zasiejemy prosto do gruntu, bo lepiej rosną (gotowe sadzonki w większosci po przesadzeniu umierały). Mamy też patent na ślimaki - stosujemy siatki (podtynkowe heh) oraz ekologioczny "ślimakol bio". Działa!
Eksperymentów w tym roku była cała masa tych udanych czy też mniej. Wybudowałyśmy więcej podnesionych grządek więc można było zasiać więcej. Stąd też pojawił się hiszpański kard, tykwy, skorozonera, w szklarni azjatycka okra, czy karczoch. Naszym największym odkryciem okazała się... brukselka, bo mimo, że posiana w maju zaczęła owocować na przełomie listopada i grudnia... Jest totalnie odporna na mrozy, podobnie jak jarmuż. Okazało się, że spokojnie w grudniu można zbierać zimowe sałaty np odmiana baby leaf, a także późno siane rzodkiewki. W grudniu również na grządkach dawały radę buraki oraz buraki liściowe, z których można przygotować fantastyczną botwinkę.
Przez to że w pewnym momencie padało za dużo, to część ogrodu stała w wodzie. Nie szkodziło to warzywom na grządkach podniesionych, ale niestety cierpiały lawendy i macierzanki - trzeba było zrobić im również wyższe grządki. Część rekreacyjną odwiedzali okoliczni mieszkańcy, aby posiedzieć i poczytać książki z naszej ogrodowej biblioteczki, ale też i całe rodziny, aby popiknikować.
Nie obyło się również bez ciekawych nieproszonych gości. Okoliczny dzik Felek upodobał sobie nasz ogród i znalazł dziurę pod płotem i przez pewien czas regularnie odwiedzał nasz ogród ryjąc sobie tu i ówdzie...
Jak fantastyczne jest to miejsce może świadczyć o tym, że przedszkole mojego Staśka postanowiło uprawiać jesienią grządkę w ogrodzie. Tak im się spodobało, że poprosili o jeszcze jedną w nowym sezonie. Z checią im przygotuję, niech dzieci uczą się życia przyrody.
Największe zainteresowanie ogrodem oczywiście przejawiają "ogrodowe" dzieci, które pomagają nam siać, zbierać plony, ale budują również swoje "bazy".
W piękny ciepły weekend września zorganizowaliśmy sobie ogrodowy piknik (przez pandemię niestety tlyko dla ogrodników) gotując potrawy z ogrodowych warzyw i świętująć jednocześnie przeniesione z wiosny 3 urodziny ogrodu, a jednocześnie przyśpieszony koniec sezonu ogrodowego. A jak przystało na urodziny ogród dostał swój przepiękny zielony tort.
Ten rok to również fantastyczna współpraca z "Przepis na ogród", dzięki pisanym przez nas artykułom pozyskujemy fundusze na bieżące potrzeby ogrodowe od kompostu po wymarzoną kosiarkę. Nie dość, że mamy z tego wymierne korzyści, to jeszcze ogromną satysfakcję widząc swój artykuł w gazecie. W kolejnym roku planujemy dalszą współpracę na co bardzo się cieszymy.
2020r. - Trzeci sezon ogrodu rozpoczął się stawianiem szklarni, ale zostało to przerwane przez pandemię. Ogród na kilka miesięcy został zamknięty dla osób z zewnątrz, ale pozwolił ogrodnikom przetrwać najtrudniejszy czas. Na terenie ogrodu w różnych fazach pandemii przebywaliśmy w pojedynkę lub w małych grupkach, co niestety powodowało, ze prace szły powoli. Wiosną okazało się, że nasze murarki nie przetrwały zimy, ale ptaki na nowo wprowadziły się do budek. Przez cały sezon powstawały nowe grządki (kolejne są w planach na 2021r.). Dziewczyny napisały projekt dzięki któremu pozyskaliśmy dodatkowe fundusze. Dzięki czemu 8 Babek Macierzanek chwyciło za sprzęt - wkrętarki, wiertarki, szlifierki, elektryczne piły i zabrały się do dużych prac. Wszystko to przełożyło się na powstanie płotku między strefą rekreacyjną, a rolniczą, stworzenie ścieżki sensorycznej, biblioteczki (z klatki króliczej), odnowiona została kuchnia błotna, pozyskaliśmy sporo książek dla dzieci. W końcu przed latem udało nam się postawić całą szklarnię i nawet zrobić mały piknik dla niewielkiej grupy osób. Ilość kwiatów sprzyjała owadom, zwłaszcza rabatka lawendy przyciągała ich całe masy. Ponadto przez 10 czwartków lata odbywało się czytanie bajek dla dzieci. Ogród docenił nasze starania i dawał nam plony, ogrodzenie chroniło go przed watahami dzików, które w tym roku okoliczne tereny ryły na potęgę. Nasze przyjaźnie się zacieśniły, ale przez pandemię i ograniczenia niestety nie pozyskaliśmy ani jednej nowej osoby, która chciałaby się zaangażować w pomoc w ogrodzie. Nasze dzieci ogrodowe wspólnie bawiły się między grządkami, ucząc się sadzić i pielęgnować rośliny. Eksperymentowaliśmy z gatunkami warzyw i owoców - pojawiły się choćby bakłażany, czy nawet melony. Wzięliśmy udział w kilku konkursowych projektach pozyskując dodatkowe fundusze finansowe... może starczy na wymarzoną kosiarkę? W listopadzie wsparliśmy producentów chryzantem, kiedy w związku z kolejnym wybuchem pandemii zamknięto przed 1 listopada cmentarze - kupiliśmy kilka sadzonek, z których zrobiliśmy grządkę kwiatową. Nawet w grudniu zbieraliśmy plony - na grządkach były sałaty odporne na mróz. Nawet to, iż znalazły się na chwilę pod śniegiem im nie zaszkodziło. Kończymy sezon ogrodowy myśląc już nad przyszłym rokiem :).
2019 r. - Kolejny sezon rozpoczęliśmy od wielkich porządków i przygotowania ogrodu na nowy sezon. Zieleń miejska wykopała nam doły pod grządki podwyższone, ale prace nam się przedłużyły w związku z dużymi opadami, podtopienie ogrodu, nie mówiąc już o dołach pod grządki, które na długo zamieniły się w baseny i były wylęgarnią komarów. Na dodatek pojawiły się dziki, które ryły pod dębem zamieniając nasz wyrównany trawnik w pobojowisko. w końcu sadzenie udało nam się przeprowadzić z końcem czerwca. Przez całe lato dbaliśmy o grządki czekając na plony. Po zbyt dużych ilościach deszczu, latem mieliśmy susze i problemy z pozyskiwaniem wody. W między czasie były organizowane warsztaty choćby dla dzieci, spotkania promujące ogrody społeczne, a nawet wystąpiliśmy w radiu. Wielki dąb, który nadaje klimat stał się częścią opowiadania stworzonego przez jedną z Macierzanek i wziął udział w konkursie na Drzewo Roku. Powstała ciekawa grządka wysoka w kształcie ślimaka pod zioła, krzewami oddzieliliśmy część rekreacyjną od części rolniczej. Przez kilka miesięcy powiększaliśmy nasz kompostownik o kolejne komory. Będziemy mieć na kolejny rok własny kompost pod grządki. Jesienią pozyskaliśmy rośliny z likwidowanych ogródków, a czasem okoliczni mieszkańcy domów podrzucają nam sadzonki. Sezon zakończyliśmy listopadowym postawieniem ogrodzenia (uff koniec z dzikami), domkiem narzędziowym i baniakiem na wodę.
2018 r. - wiosną tego roku do życia powołany zostaje Krakowski Ogród Macierzanki. Pasjonaci kontaktu z naturą aktywizują się do pracy w ogrodzie. na pierwsze spotkanie przyszło bardzo dużo ludzi, ale jak życie pokazało szybko duża część się wykruszyła, a zostały najbardziej wytrwałe "Babki Macierzanki". To chyba perspektywa terenu dużą część osób zniechęciła. Teren przyszłego ogrodu był jednym wielkim trzcinowiskiem i... śmietniskiem. Przez pierwsze miesiące trwały prace, aby w ogóle coś można tam było robić - czyli pozbywaliśmy się trzcin. Przy kopaniu grządek wykopywaliśmy ogromne ilości trzcinowych korzeni. To była walka niczym z wiatrakami. Ale udało się - zaczęły powstawać pierwsze grządki podwyższone (dużo nas nauczył Apolinary, który był dla nas skarbnicą wiedzy), a później pierwsze plony. W ogrodzie pojawiły się ławeczki i huśtawki na drzewie. Zespół dbający o ogród coraz bardziej się klarował i w końcu zostało nas mniej niż 10 osób. Tegoroczne plony przeszły nasz oczekiwania. We wrześniu zorganizowaliśmy fantastyczny piknik kończący sezon. Jesienią dzięki Zakładowi Zieleni Miejskiej cały ogród został zrównany i posiano trawę. Kolejny sezon będzie prostszy!
Szycie
Jakiś czas temu kupiłam maszynę Łucznik Karina 910 i to był strzał w dziesiątkę... oczywiście umiejętności mam niewielkie - uczę się na własnych błędach, ale... torebki z filcu wychodzą mi całkiem nieźle. Dla malucha uszyłam poduszki, maty, spodenki, albo muchę :) czy pościel. No i oczywiście "antycovidowe" maseczki. Poza tym spokojnie można uszyć firnki i dokonać przeróbek ubrań, które leżą w szafie :) i nagle dostają drugiego życia.
W czasie wakacji 2021r. wzięłam udział w 4 dniowym kursie w Krakowskiej Szkole Artystycznej https://www.ksa.edu.pl/ gdzie udało mi się stworzyć urocza koszulę w... słoniki... Pamiętajcie wzór na materiale może okazać się prawdziwym wyzwaniem w czasie tworzenia ubrań :)
Na święta 2021r. pod choinkę dostałam nową maszynę Husquarna Emerald 116 - i jest niczym mercedes - pięknie szyje, ciuchuteńko... czas zabrać się za jakieś nowe szyciowe wyzwania.
Czerwona duża torba z filcu
Wykończenie wnętrza torby
Kwadratowa torba z zielonego filcu
Wykończenie wnętrza torby
Brązowa torba filcowa z indyjskim motywem
Kwadratowa torba z filcu
Wykończenie boku i dna torby
Minitorebka z filcu
Listonoszka z filcu
Workoplecak
Workoplecak
Mata dwustronna wypełniona grubą fizeliną
Spód maty z koca
Poduszeczki
Spodnie alladynki dla 1,5-latka
Muszka w koty
Dwustronna pościel
Dwustronna pościel
Maseczki :)
Wykrojona koszula
Na kursie szycia
Moja uszyta koszula
Prezentuje się znakomicie
Torba nie tylko na zakupy
W środku obowiązkowo podszewka
Trio toreb zakupowych
Literatura podróżnicza
Tutaj będą pojawiać się propozycje podróżniczych książek, które moim zdaniem warte są przeczytania.
Wachlarz literatury jest dość szeroki. Znjdziecie tu książki pisane przez podróżników, jako relacje ze swoich wojaży po świecie, są propozycje "opowieści" ludzkich, które chwytają za serce, reportarze z terenów objętych wojną, czy terroryzmem...
Szpagat w pionie, M. Wojcechowski
Moje Indie/Mój Madagaskar, J. Kret
Gringo wśród dzikich plemion, W. Cejrowski
Australia, M. Tomalik
Żar, D. Rosiak
Samsara, T. Michniewicz
Świat równoległy, T. Michniewicz
Swoją drogą, T. Michniewicz
Uwięzieni w raju, J. Barrie
Ucieka tylko jedzenie, P. Allison
Ucieczka przez Himalaje, M. Blumeneron
Wyprawa wzdłuż Amazonki, E. Stafford
Mała, wielka podróż, R. Pope
Córka polarnika, K. Herbert
Kierunek Bagdad, H. Hemming
Poznam sympatycznego Boga, E. Weiner
Lalki w ogniu, P. Wilk
Kruchy lód, A. Wojtacha
Suschi i cała reszta, M. Booth
Za Chiny ludowe, K. Pawlak
Kałasznikow kebab, A. Badkhen
Oman, M. Pindral
Indie, M. Pindral
Pólwysep Wegenera, K. Birkenmajer
Chiny bez makijażu, M. Jacoby
Jedz, módl się, jedz, M. Booth
Rowerem i pieszo przez czarny ląd, K. Nowak
Jeszcze żyję..., J. Tlałka - Stovrag
Makaron w sakwach, P. Strzeżysz
Hajer jedzie do Dalajlamy, M. Bieniek
Dzienniki Kołymskie, J. Hugo-Bader
Światoholicy, A. Pawlicka
Druga strona Księżyca, O. Budrewicz
Okrążmy świat jeszcze raz, T. Perkitny
Dziecko dżungli i Zew dżungli, S. Kuegler
Poza Horyzont - polscy podróżnicy - J. Łenyk - Barszcz, P. Barszcz
Z hajerem na kraju Indii, M. Bieniek
Rok w lodach Antarktydy, R. Czajkowski
Świat najwiksze wyzwania ekologiczne, C. Fry
Nauka o klimacie, M. Popkiewicz
Atlas wysp odległych, J. Schalansky
Zakładnik ISIS, P. Damsgard
seria Niezapomniane chwile, szlaki, miejsca, wyspy
Australijczyk, M. Niedźwiecki
Strona 2 z 2
«Startpoprzednia12następnaZakończenie»Najnowsze
Popularne
Losowe zdjęcie

